środa, 10 września 2014

Rozdział 4

Pomagałam Wojtkowi jak mogłam.
Kostka powoli wracała do zdrowia ale jeszcze dalego do prawidłowego funkcjonowania.Tak,poznał Wiktora,traktuje go jak własne dziecko.Ono jest jego no!
-Wojtek!Wojtek daj spokój Wiktorowi,zameczysz go na śmierć-uśmiechał się do mnie.
-Zostaw mnie!Chce się z nim bawić to się będę z nim bawić-a co Wiktor zrobił?Zaśmiał się.Synu bądź chociaż raz po mojej stronie!
-Widzisz? 2:1!-wytknął go
-Pfff też mi coś.Wiktor idziemy do domu.Ciocia Aga czeka.
-No nieeee!Wiktor!-dziecko się śmieje z Wojtka.Widok bezcenny.
-Moja krew!Moja krew!
-Czekam na Ciebie jak przyjdziesz.Chyba nie zapomniałaś?
Wspomniałam że zaprosił mnie na randkę!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz