niedziela, 10 sierpnia 2014

Rozdział 1

Mam ich po prostu dosyć!Karzą mi sprzątać,prać,gotować!Co jeszcze?!Pakuje się
i wyjeżdżam.Wyjeżdżam razem z moim bratem i szwagierką.Szczyt chamstwa!
-Oddaj mi mojego Wiktora!To moje dziecko!I nie masz prawa mi go zabierać!-krzyczałam na swoich rodziców.Szczególnie na mamę,która sobie go przywłaszczyła jak własne.
-Nie dam Tobie Go!Zbyt bardzo się do niego przywiązałam!Nie pozwolę!Nie chcę
Go stracić!Za bardzo Go kocham!-krzyczała przez łzy.Myśli,że zrobi mi się żal?Nie!
-Gdzie jest Wiktor?!Pytam się do jasnej cholery gdzie jest mój syn?!-krzyknęłam u kresu wytrzymałości.Emocje wzięły górę.Tak łatwo się nie poddam.
-Łukasz co ty robisz?!Zostaw Go!-krzyczała na mojego brata i próbowała jemu wyrwać syna
-Nie zostawię!Ty jesteś ślepa?Ona za bardzo Go kocha.aby zostawić!Spraw chociaż raz,aby na twarzy Waszej córki pojawił się uśmiech!Chociaż raz!-i Łukasz przejął inicjatywę.
-Wrócisz do mnie i będziesz błagać na kolanach,abym Ciebie przyjęła!Zobaczysz!
-Po moim trupie mamusiu!-wyszłam z mieszkania uspakajając Wiktorka.
-Jak tam dojedziemy idziesz do pracy.Agnieszka zajmie się naszym chrześniakiem
Oczywiście praca w Spale,na stanowisku pani lekarz-wydusił wszystko.
-No niech będzie,ale Wojtek dowie się w swoim czasie i nie naciskaj!-wskazałam
palcem na niego i bylismy już w drodze na lotnisko.Dotarliśmy i od razu wsiedliśmy na pokład i kierunek Spała.Jak ja to wszystko zniosę.Podróż przebiegła spokojnie.Wiktor zniósł wszystko dobrze.
Wysiedliśmy i ruszyliśmy w stronę domu Łukasza.Układało się wszystko dobrze,gdyby nie wzrok kilku siatkarzy na mnie trzymającego w rękach Wiktora.
-Dobra Włodi wy sobie pogadajcie,a my widzimy się jutro na treningu-Aga kiwnęła
głową na tak i wzięła ode mnie "mini" Włodarczyka.
-Cześć!-podniósł rękę do góry na powitanie.
-Hej,nic się nie zmieniłeś Wojtek-uśmiechnęłam się lekko.
-Ty wyładniałaś przez te 12 miesięcy...-usmiechnęłam się lekko.
-To co tam u Ciebie,dalej singiel czy w związku?
-Singiel od naszego rozstania...-wydukał-A Ty,kto jest tym szczęściarzem?
-Tym szczęściarzem jest na...mój syn Wiktor.Obecnie singielka.
-Masz syna?A kto jest Jego ojcem?-spytał niepewnie.
No kto?No Ty Wojtek,TY WOJTEK!
-Jego ojciec...nie wie o nim.-może to da Tobie do myślenia co?!
-Mogę Go poznać?
TAK TAK TAK!TRZY RAZY TAK WOJTEK!!!
-Oczywiście,może jutro?
-Po treningu?Jutro mamy poznac nową panią lekarz.Możę przyjdziesz razem z nim.
-No niech będzie.To do zobaczenia Wojtuś-pocałowałam go w policzek,po co to zrobiłam?
Odruch?Nie wiem,ale przez ten cały czas nie mogłam o nim zapomnieć.
Uczucia wróciły?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz